Karol Lipiński (1790 – 1861)

 

Ż

 

yciorys K. Lipińskiego (1790-1861) jest nietypowy jak na życiorys romantycznego wirtuoza. Najlepiej niech sam opowie o swoim życiu do roku 1829, bo z tego roku pochodzi list, jaki nadesłał do „Gazety Warszawskiej”.

„Artykuł umieszczony w „Gazecie Warszawskiej”, pisany w imieniu wielu lubowników muzyki, jest mi powodem, że pierwszy raz w życiu muszę publicznie sam o sobie pisać. Powiedziano w nim: „Lipiński jest wychowańcem mistrzów. To nam przyzna Lipiński, bo piękna dusza zwykle świetny oznacza talent. Nie zapomni zapewne, że się pod Paganinim kształcił”. Autor napisał te wyrazy cokolwiek nieostrożnie; jeżeli też to nie jest prawdą, do czego chce, abym się przyznał; dowodziłoby to piękności duszy fałsze przyznawać? W porównaniu z artystą, który sam sobie wszystko winien, nazwano mnie wychowańcem mistrzów. Lecz mnie tylko ojciec uczył początków muzyki i nie byłem wychowańcem żadnych mistrzów ani uczniem żadnego konserwatorium. W roku19. życia mego byłem dyrektorem orkiestry przy operze niemieckiej we Lwowie, a w trzy lata później zostałem jej kapelmistrzem. Po pięcioletniej pracy na tej posadzie puściłem się o własnych siłach w 1817 r. za granicę, grałem publicznie w wielu znakomitych miastach, a przybywszy do Włoch – w Triescie i w Wenecji; w kilka zaś dni po przyjeździe moim do Piacenzy, dokąd się udałem dla usłyszenia pana Paganiniego, grałem z nim podwójny koncert, na który zapraszając publiczność ten znakomity artysta był tyle grzecznym, że mnie raczył nazwać „Valente Professore di Violino, Polacco”. W parę tygodni potem grałem z nim drugi podwójny koncert. I gdybym się pod nim kształcił, nie tylko bym to wyznał otwarcie, ale i poczytywał sobie za chlubę. Jestem zawsze z uszanowaniem dla opinii publicznej, znać jednak muszę, iż dotychczas nigdzie, tak w kraju jak i za granicą, nie użyto publicznie mylnych faktów na moje poniżenie, a tym mniej nikt nie rzucał cienia, bym mógł przyłożyć rękę do poniżenia innych artystów; dopiero w stolicy ojczyzny mojej, którą po raz drugi mam szczęście zwiedzić, usłyszałem z boleścią o podobnym podejrzeniu. Zresztą raczy autor wierzyć, iż chociaż sam się zadziwiam nad wielkim talentem pana Paganiniego, nigdy nie miałem i nie mogę mieć pretensji być z nim porównywanym, gdyż zupełnie inny rodzaj gry sobie obrałem i stale przedsięwziąłem kształcić się w nim mozolnie, abym kiedyś mógł wyrzec wśród ziomków: anch`io sono pittore.

Karol Lipiński

Pierwszy skrzypek Dworu Królewsko – Polskiego

W Warszawie, dnia 16 czerwca 1829

 

Po stosunkowo krótkim, niespełna piętnastoletnim, okresie koncertowania Lipiński osiadł w Dreźnie (1839) na stanowisku koncertmistrza orkiestry dworskiej. Z niezmiernie pracowitego życia na tym stanowisku do historii przeszła tylko anegdota o jego konflikcie z R. Wagnerem. Konflikt, zresztą sztucznie rozdmuchany przez historyków, wynikał głównie z różnicy pokoleniowej niż stricte artystycznej. W orkiestrach niemieckich panował zwyczaj, którego pozostałości istnieją do dnia dzisiejszego, że koncertmistrz był właściwie szefem orkiestry a dyrygent, zwłaszcza dyrygent gościnny, był dodatkiem z nazwiskiem dla publiczności. Młody Wagner nie miał zamiaru tego zwyczaju przestrzegać i ....konflikt gotowy. O tym, że nie miało to specjalnego znaczenia świadczyć może fakt, że przy najbliższej sposobności zainteresowani wytłumaczyli sobie swoje punkty widzenia, wypili piwo i ....po konflikcie. Gdyby Lipiński pobił Wagnera, to z pewnością miałby miejsce w historii muzyki zapewnione i to na wielu stronach.

Natomiast o tym, że Lipiński przygotował do druku wszystkie kwartety Beethovena, że zorganizował pierwszy w Dreźnie stały kwartet smyczkowy historycy rzadko kiedy mówią. Pomógł I. F. Dobrzyńskiemu w roku 1847 zorganizować koncerty kameralne z jego utworami, prawdopodobne jest, że Lipiński grał jego Sekstet smyczkowy Es- dur op.39. Pomagał I. J. Kraszewskiemu kupić fisharmonię – trwało to przez prawie rok – po kilku miesiącach od kupienia pomagał ją sprzedać. (Nie chcę przez to powiedzieć, że te działania powinny, jako najważniejsze dokonania Lipińskiego przejść do historii muzyki polskiej – chcę tylko zwrócić uwagę, że z powodu chęci zaspokojenia najpilniejszych potrzeb dla siebie i rodziny, Lipiński zdecydował się na harówkę bez możliwości znalezienia czasu ma komponowanie). Lipiński po przejściu na emeryturę w roku 1860 wrócił do Polski gdzie po niecałym roku odpoczywania, zmarł 19 grudnia 1861 roku w Urłowie.

Andrzej Wróbel